W sierpniu zeszłego roku Microsoftu udostępnił Service Pack 1 do serwera poczty i pracy grupowej Exchange 2010. Mimo to, do tej pory wiele firm i organizacji jeszcze go nie zainstalowało. Czy słusznie, że tak długo czekają? Sprawdźmy!

Apple Keyboard
Creative Commons License photo credit: DeclanTM

520 megabajtów – to rozmiar Service Packa 1 do Exchange 2010, który można pobrać z Microsoft Download Center. Jak zwykle towarzyszą mu komunikaty o wyższej produktywności, niezawodności i elastyczności, którą przynieść ma ten zbiór poprawek. Co jednak konkretnie przynosi SP1, czemu warto kliknąć setup.exe?

Instalator aktualizacji jest trochę kłopotliwy, ale doświadczony administrator sobie z tym poradzi. W zależności od konfiguracji zainstalowanego Exchange Servera, konieczne będzie przed włączeniem aktualizacji do SP1 pobranie i zaktualizowanie kilku do kilkunastu hotfiksów, co wiązać się może z kilkoma restartami serwera. Po zakończeniu aktualizacji otrzymujemy produkt wzbogacony o:

  • Udoskonalone narzędzia zarządzające – pojawiło się wiele nowych funkcjonalności w graficznej konsoli administratora Exchange, które wcześniej były dostępne tylko jako komendy PowerShell. Można na przykład ustawiać w ten sposób polityki retencji danych dla poszczególnych kont czy zarządzać domyślnymi folderami, czy na kontrolowanie dostępu przez urządzenia mobilnych,
  • Zwiększoną dostępność i mechanizmy Disaster Recovery – lepsze wykorzystanie klastrów dwuserwerowych (takich, z jakich korzystamy w Host Up), odporność na zawieszenie się pamięci masowej, granularną replikację czy automatyczną redystrybucję bazy aktywnej skrzynki pocztowej.
  • Przepisany na nowo webowy klient poczty Outlook Web Access. Tu zmiany są najbardziej widoczne, czynią z OWA narzędzie, które w praktyce eliminuje potrzebę korzystania z desktopowego Outlooka.

Ulepszone przez SP1 OWA działa wyraźnie szybciej (zajmujące dużo czasu operacje działają w tle, nie przeszkadzając w pracy z aplikacją) i działa z wieloma przeglądarkami (także na komputerach Apple). Pozwala też na obsługę atrakcyjnych skórek i obsługuje widok konwersacji, znany np. z Gmaila. Rozwiązanie to jest jednak bardziej czytelne, niż widok konwersacji w webmailu Google.

Ulepszono także dostępną przez webowego Outlooka wyszukiwarkę wiadomości, a do e-maili dodano boksy, których zaznaczanie pozwala na grupowe operacje na nich (np. kasowanie czy przenoszenie do innego folderu).

Na sam koniec ciekawostka: Exchange 2010 kończy z przechowywaniem pojedynczej instancji danych współdzielonych przez wielu użytkowników. Kiedyś stosowano tę sztuczkę dla zaoszczędzenia miejsca. Dzisiaj, dzięki ulepszonej kompresji nie jest to już konieczne – dane są replikowane, i dzięki temu bezpieczniejsze, a całość wcale nie zajmuje wiele miejsca.

Jeśli więc rozglądasz się za wykorzystaniem Exchange Servera 2010, pamiętaj, by zapytać swojego dostawcę, czy stosuje już Service Pack 1!