Wiele firm zastanawia się ostatnio nad pójściem w stronę Google. Google daje teoretycznie darmową pocztę, działający w chmurze pakiet biurowy, komunikator i kilka innych narzędzi. Za niewysoką roczną opłatą możesz dostać wersję tych usług klasy „biznes”. Czy możesz jednak wierzyć Google i powierzyć tej firmie swoje dane? Ile naprawdę kosztuje darmowe? Julia White, starszy dyrektor w pionie Microsoft Exchange wyjaśniła niedawno, jak faktycznie wygląda kwestia poczty i innych usług od Google.

42/365
Creative Commons License photo credit: krystian_o

Gdy rozpoczynają się rozmowy w sprawie zmigrowania systemu poczty elektronicznej wykorzystywanego w firmie, kładzie się nacisk na trzy sprawy: jakość świadczenia usługi, funkcjonalności, jakie daje system, oraz zarządzanie wiadomościami. Zobaczmy, jak to wygląda dla systemów opartych o Exchange, oraz dla biznesowych Google Apps.

Jakość: Uptime i SLA

Julia White przypomina, że Google od dawno próbowało dowodzić, że uptime systemów Exchange utrzymywanych pod własnym dachem (on premise) jest gorsze niż uptime Gmaila. Uptime – wskaźnik bezawaryjnej pracy – to niewątpliwie jeden z najważniejszych parametrów dla tak kluczowej dla misji firmy usługi, jaką jest e-mail. Czy jednak naprawdę Google wie, co mówi, kpiąc z Exchange? „Ich twierdzenia pokazują jasno, że Google nie ma pojęcia o e-mailu on-premise i zachowuje się obraźliwie wobec oddanych swojej pracy profesjonalistów IT, którzy prowadzą te systemy” – pisze starsza dyrektor Exchange’a.

Dzisiaj bowiem większość użytkowników Exchange albo przeszło już na Exchange 2010, albo jest w trakcie migracji. A narzędzia dostępne w Exchange 2010 pozwalają uzyskać uptime na poziomie do 99,999% przy uruchomieniu ich on premise. Jeśli zaś wybieracie wersję hostowaną, to najlepsi dostawcy zagwarantują wam poświadczone umowami SLA uptime na poziomie 99,9%. Dlatego niech Google nie opowiada o rzeczach, na których się nie zna.

Funkcjonalności: trzeba wiedzieć, jak firmowa poczta będzie wyglądała za tydzień.

Przez ponad dziesięć lat obecności na rynku Microsoft wypracował odpowiedzialny, zgodny z potrzebami biznesu cykl aktualizowania oprogramowania. Przewidywalność pozwala uniknąć kłopotów. Julia White przypomina: Zanim pojawi się kolejna wersja Exchange, Microsoft na rok wcześniej ogłasza jakie będzie miała funkcjonalności. Następnie zostaje wydana publiczna beta do testów, by zainteresowani mogli przesłać informację zwrotną. Dopiero po tym czasie zostaje wydana wersja finalna, gotowa do zastosowań produkcyjnych. W ciągu następnego roku zaś pojawia się Service Pack, poprzedzony też wersją beta. Service Pack wprowadza niewielkie ulepszenia i usuwa odkryte usterki. Taki cykl dotyczy zarówno pudełkowego oprogramowania jak i dostępnego jako usługa w sieci.

Korzystanie z usług Google jest jak jazda na rollercoasterze. Może jest zabawnie, ale pewności niezbędnej w biznesie w tym nie ma. W jego cyklu wydawniczym klienci biznesowi dostają nowości z tygodniowym uprzedzeniem, a inni dostają je od razu, bez pytania. Nikt do końca nie wie, jakie będą dalsze losy tych zmian, czy zostały należycie przetestowane, czy nie zostaną nagle wycofane. Usługi Google to niejasność. „Gmail był jako beta przez cztery lata. Google Wave pojawiło się i zniknęło. Google Docs mogło działać z wtyczką Gears w trybie offline, a potem dostęp offline został usunięty” – psze Julia White. Czy można zaufać firmie, która tak lekkomyślnie postępuje w rozwoju oprogramowania?

Zarządzanie: czy IT ma wszystkie niezbędne narzędzia?

Czy możecie w pełni zarządzać pocztą trzymaną w Gmailu? Tu wszystko sprowadza się do narzędzi. Jeśli zobaczycie, co oferuje Google, widać, że opcji jest niewiele. Tymczasem Microsoft w Exchange oferuje użytkownikom pełną kontrolę nad pocztą, tak w usługach hostowanych, jak i on-premise.

Kontrolę tę zapewnia administracja przez panel webowy (Exchange Control Panel), zdalne zarządzanie i automatyzacja (Remote Power Shell), sterowanie uprawnieniami dostępu, z wieloma poziomami uprawnień (Role Based Access Control) i zarządzanie politykami dostępu do poczty – można np. ustalić, kto może się łączyć i przez jakie urządzenia do środowiska Exchange.

Julia White podkreśla – nie ma znaczenia, czy wybierzecie Exchange w formie hostowanej, czy on-premise. Zawsze będziecie mieli nad swoją pocztą taki sam poziom kontroli. Czy Google może to zapewnić?